nigdy nie zadrży mu ręka,
kasuje po milion za strzał,
nikt nie trafia tak dobrze jak on
- ten gość, który złotą ma broń!
raz kryje się gdzieś w ciemnym kącie,
raz cicho wskakuje na dach.
jest obok tu, gdzieś blisko stąd,
ten gość co ze złota ma broń!
strzelanie do gości ma coś z namiętności,
przed akcją przychodzi dreszcz...
przebiegły i sprytny jest wciąż nieuchwytny,
a zjawia się kiedy chce!
już pada strzał i ktoś żegna się z życiem.
przerywa je zloty blask.
zapłać - sprzątnie każdego raz dwa
ten gość co bron złotą ma!
może śledzi ciebie lub mnie? czy padnie strzał? nie wie nikt, o nie!
strzelanie do gości ma coś z namiętności,
przed akcją przychodzi dreszcz...
przebiegły i sprytny jest wciąż nieuchwytny,
a zjawia się kiedy chce!
już pada strzał i skończyło się życie,
przerywa je złoty blask.
jeśli chcesz, żeby trupem ktoś padł,
daj milion załatwi go on!
on odda strzał, a śmierć przyniesie jego złota broń!
Kiedy Jahwe stworzył Ziemię i Niebiosa,
Niebo było nagie. Ziemia była bosa.
Niebo odział w błękit. Ziemie obuł w czerń.
By nigdy jej wieczności nie zranił czasu cierń.
Niebo i Ziemie w Dniu Pierwszym stworzył Pan!
Lecz na tym świecie był nadal całkiem sam...
Kiedy Jahwe stworzył płomień oraz wodę,
Zawrzeć chcieli z sobą wiekuistą zgodę.
Ale Bóg oddzielił ogień od prawód.
By wszelki ziemski żywioł oddzielny żywot wiódł.
Ogień i wodę w Dniu Drugim stworzył Pan!
Lecz na tym świecie był nadal całkiem sam...
Kiedy Jahwe stworzył lasy i pastwiska,
Ich wysokość była jednakowo niska.
Jednak rosnąć drzewom kazał dobry Pan,
By każdy mógł rozpoznać swój przyrodzony stan.
Drzewa i trawy w Dniu Trzecim stworzył Pan.
Lecz na tym świecie był nadal całkiem sam...
Kiedy Jahwe stworzył księżyc i słoneczko,
Dzień i noc świeciło każde światełeczko.
Lecz im mądry stwórca czas osobny dał,
By każdy przeznaczenie na Bożym świecie znał.
Słońce i Księżyc w Dniu Czwartym stworzył Pan!
Lecz na tym świecie był nadal całkiem sam...
Kiedy Jahwe stworzył zwierząt różnorodność,
Dał im cudne barwy, gibkość i łagodność.
Lecz niektóre same pokazały kły,
By wiadomo było zawsze kto dobry jest, kto zły.
Zwierząt rodzaje w Dniu Piątym stworzył Pan!
Lecz na tym świecie był nadal całkiem sam...
Kiedy Jahwe w końcu i człowieka stworzył,
Poczuł się zmeczony, sen Go krótki zmorzył.
Lecz Go zaraz zbudził Lucefera śmiech,
Bo w ogrodzie rajskim człowiek w śmiertelny popadł grzech.
Niewdzięcznych ludzi w Dniu Szóstym stworzył Pan!
Lecz na tym świecie był nadal całkiem sam...
Jahwe chciał odetchnąć od wszelkiego dzieła
I stąd się tradycja Szabatowa wzieła -
Dzień się Siódmy świeci po mitręgi dniach,
By szatański śmiech nie dźwięczał w zmęczonych ludzkich snach.
Świeto Szabatu w Dniu Siódmym stworzył Pan!
Tańcem i śpiewem Jehowy chwalmy plan!
Wiosną lub początkiem lata
Pamięć figle płata
Ktoś do ucha szepnął wierszem
Słowa przenajszczersze
Mówił popatrz
Ja kocham
Ta chwila złota
Niechaj trwa
Choć czas będzie chciał na gorsze zmienić nas
Nie pozwala nam tu trwać
Wiem, że nas na taką miłość stać
Uwierz proszę w nas
Zimą lub jesienią słotną / smutną
Pamięć mam ulotną
Gdy się aura stała szpetna
Nikt do ucha już nie szeptał
Nie mówił popatrz
Ja kocham
Przyszła ochota
Prysnął czar
Bo czas nagle dziwnie pozamieniał nas
Nie pozwolił nam tu trwać
Choć nas na tę miłość było stać
Nie uwierzył
Czas nagle dziwnie pozamieniał nas
Nie pozwolił nam tu trwać
Choć nas na tę miłość było stać
Nie uwierzył w Nas