Graj, klezmerska kapelo!
Przyjaciele się weselą!
Tyle szczęścia miałam,
Że się zakochałam,
Niby w fantastycznym śnie!
Rytm klezmerskiej kapeli
Gości rozochoci i ośmieli -
Będą krzyczeć: Gorzko!
A mój miły Joszko
Pocaluje mnie!
Już biały welon niosą,
Już młodą parę proszą,
By zechciala wsród szpaleru przejsc,
A potem lyk malutki
Koszernej czystej wódki
I juz mozna w nowe zycie wejsc...
Joszko chwycil mnie wpól,
Potem nosil na rekach
Posród rozbawionych gosci.
Nagle wskoczyl na stól
I zabrzmiala piosenka o milosci...
Oj, oj! Ciagle nie mozemy zostac sami!
Oj, oj! Chociaz nogi zaczynaja mdlec!
Cale zycie przed nami -
Trudne jak ten taniec z butelkami...
Trzeba z Tora w zgodzie
W tancu i na codzien
Równowage miec!
Graj klezmerska kapelo!
Przyjaciele sie wesela!
Otwieraja dusze,
Ale kapelusze
Wciaz na glowie sa!
Rytm klezmerskiej kapeli
Gosci rozochoci i osmieli!
Juz nie licza godzin
Starzy ani mlodzi,
Lecz zelówki dra!
Kiedy Jahwe stworzył Ziemię i Niebiosa,
Niebo było nagie. Ziemia była bosa.
Niebo odział w błękit. Ziemie obuł w czerń.
By nigdy jej wieczności nie zranił czasu cierń.
Niebo i Ziemie w Dniu Pierwszym stworzył Pan!
Lecz na tym świecie był nadal całkiem sam...
Kiedy Jahwe stworzył płomień oraz wodę,
Zawrzeć chcieli z sobą wiekuistą zgodę.
Ale Bóg oddzielił ogień od prawód.
By wszelki ziemski żywioł oddzielny żywot wiódł.
Ogień i wodę w Dniu Drugim stworzył Pan!
Lecz na tym świecie był nadal całkiem sam...
Kiedy Jahwe stworzył lasy i pastwiska,
Ich wysokość była jednakowo niska.
Jednak rosnąć drzewom kazał dobry Pan,
By każdy mógł rozpoznać swój przyrodzony stan.
Drzewa i trawy w Dniu Trzecim stworzył Pan.
Lecz na tym świecie był nadal całkiem sam...
Kiedy Jahwe stworzył księżyc i słoneczko,
Dzień i noc świeciło każde światełeczko.
Lecz im mądry stwórca czas osobny dał,
By każdy przeznaczenie na Bożym świecie znał.
Słońce i Księżyc w Dniu Czwartym stworzył Pan!
Lecz na tym świecie był nadal całkiem sam...
Kiedy Jahwe stworzył zwierząt różnorodność,
Dał im cudne barwy, gibkość i łagodność.
Lecz niektóre same pokazały kły,
By wiadomo było zawsze kto dobry jest, kto zły.
Zwierząt rodzaje w Dniu Piątym stworzył Pan!
Lecz na tym świecie był nadal całkiem sam...
Kiedy Jahwe w końcu i człowieka stworzył,
Poczuł się zmeczony, sen Go krótki zmorzył.
Lecz Go zaraz zbudził Lucefera śmiech,
Bo w ogrodzie rajskim człowiek w śmiertelny popadł grzech.
Niewdzięcznych ludzi w Dniu Szóstym stworzył Pan!
Lecz na tym świecie był nadal całkiem sam...
Jahwe chciał odetchnąć od wszelkiego dzieła
I stąd się tradycja Szabatowa wzieła -
Dzień się Siódmy świeci po mitręgi dniach,
By szatański śmiech nie dźwięczał w zmęczonych ludzkich snach.
Świeto Szabatu w Dniu Siódmym stworzył Pan!
Tańcem i śpiewem Jehowy chwalmy plan!
Purim! Ad - lo - jada!
Purim! Ad - lo - jada!
Pośród wszystkich świąt radosnych
Święto Losów to zew wiosny.
Purim to karnawał dzieci i dorosłych,
Pełen śmiechu oraz barwnych szat.
Gdy tańczymy i śpiewamy,
Krzywd i trosk nie pamietamy!
Imię Boga Wszechmocnego wysławiamy -
Opiekuna naszych gniazd i stad!
W Purim wino pić wypada!
Ad - lo - jada! Ad - lo - jada!
Oto dzień czternasty, oto miesiąc adar!
Życzmy sobie wielu dobrych lat!
W Purim cichnie jeremiada!
Ad - lo - jada! Ad - lo - jada!
Tylko to, co dobre w pamięć nam zapada,
Jako Bożej Obecności ślad!
Purim! Ad - lo - jada!
Purim! Ad - lo - jada!
Z blasku wiosennego słońca
Można cieszyć się bez końca.
Purim dni ponure z kalendarza strąca,
By podłości było mniej niż zdrad.
Gdy tańczymy i śpiewamy,
Krzywd i trosk nie pamietamy!
Imię Boga Wszechmocnego wysławiamy -
Opiekuna naszych gniazd i stad!
W Purim cichnie jeremiada!
Ad - lo - jada! Ad - lo - jada!
Tylko to, co dobre w pamięć nam zapada,
Jako Bożej Obecności ślad!
Dnia narodzin nie pamiętasz.
Zgon to tajemnica święta.
Młodość jest błogosławiona i przeklęta.
Starość to spokojny świat bez dat.